Nie panikuj! Nie będę strzelać. Obiecuję.
W kultowej reklamie pewnego banku polskiego, bohaterka w finale mówi: Oddal się. To oczywiście moja wersja tegoż sloganu. Dla zwięzłości użyłem eufemizmu, ale w oryginale brzmi on równie dobrze. Szok był duży. Bodaj po raz pierwszy w Polsce reklama wystąpiła przeciw samej sobie. Kreacja z pewnością nie miała szans na Effie Awards ale...dyskutowano o niej długo i emocjonalnie. To copywriting ekstremistyczny (zwany także kaskaderskim). Zdecydowanie dla najodważniejszych i odpornych na ciosy. Bywa kosztowny.
Na billboardzie dużego portalu internetowego łudząco podobny do Prezydenta RP jegomość prosi o ochronę i dwie limuzyny. Na imię ma Stefan i niestety nie dostanie od rządu nic. Zwrócił jednak uwagę na swój los na tyle skutecznie, że ludzie słuchali go w popularnej rozgłośni radiowej. To copywriting aluzyjny. Nawiązuje do tradycji opozycyjnych i kabaretowych. Bawi, uczy, wychowuje. Stosowany z niemałymi sukcesami coraz częściej.
Seria spotów pewnego telekomu wstrząsnęła reklamowym gruntem. Nikomu już nieznany kabaret na literkę M dokonał reklamowego tour de force. Licznie i chętnie naśladowano powiedzonka. Każda nowa odsłona reklamowego serialu cieszyła się popularnością nie mniejszą niż telewizyjny imiennik - tasiemiec o miłości. To copywriting charyzmatyczny. Zaraźliwy i piekielnie śmieszny. Ulegają mu niemal wszyscy, pozostali to po prostu malkontenci.
Czemu wspominam o tych chlubnych i wstydliwych przykładach reklam? Posiadają one bowiem cechy, które w copywritingu cenię szczególnie. Odwaga. Wyobraźnia. Przekorność. Inteligencja. Humor. To punkt wyjścia, bo wyznaniem wiary copywritera jest oczywiście: skuteczność.
Skutecznie - mam nadzieję - zachęcam do zapoznania się z ofertą.
I obyło się bez strzelania ;).